Travellerspoint Blogi z podróży

ETIOPIA czesc III

Harar

sunny 28 °C

NAKARMIC HIENY
Nikt juz dokladnie nie pamieta kiedy sie to zaczelo, ale po dzis dzien, ok. 19.00, za murami miasta ma miejsce niezwykly spektakl. Jedyne chyba na swiecie zorganizowane, kontrolowane i w podstepnie przygotowane karmienie hien. Przychodzi ich tu zwykle ok. 10, a na pozarcie idzie caly wielki kosz roznych miesnych odpadow w miejskich rzezni. Mieso podaje hienom na kiju specjalnie ustanowiony przez miasto karmiciel. Na kij nabija mieso i podaje je bestiom prosto do pyska, ktore wyszarpuja je natychmiast. Czasem bierze kij do ust i nie drgnie nawet, gdy z dugiego konca hieny lapczywie chwytaja mieso, klapiac zebiskami tuz przed jego nosem. Zachwyceni turysci klaszcza z radosci, ale dopiero od niedawna biora oni udzial w calej tej niezwyklej ceremonii i myli sie ten, kto uwaza ze cale to widowisko zorganizowano pod publiczke. Hieny dokarmia sie po to, by zglodniale nie atakowaly zwierzat hodowanych przez mieszkancow. Najedzone hieny leniwie ukladaj sie do snu pod murami miasta, zupelnie przyzwyczaily sie do ludzi, tak jak ludzie przeyzwyczaili sie do nich. Ani oni ani one nie zwracaja juz na siebie najmniejszej uwagi. Nawet flesze aparatow nie robia na sytych hienach zadnego wrazenia. Prawdziwie niezwykla i pokojowa koegzystencja. Hieny mozna spotkac takze noca na boisku pilkarskim, gdzie badz sie wyleguja, badz buszuja po okolicznych smietnikach. Boisko jest w samym sercu nowego miasta, a to usypia codziennie kolysane do snu hienim wyciem.
A mowa tu oczywiscie o Harar, polozonym 500 km na wschod od Addis Ababy, w otoczeniu prawdziwej afrykanskiej sawanny, takiej z charakterystycznymi akacjami o "plaskich" koronach.

6IMG_0164.jpg
karmienie hien w Harar

"ZEBRACZA" MENTALNOSC
Przemierzajac Etiopie z polnocy az na poludnie, patrzac na te wszystkie rzeki, jeziora i zielono porosniete gorskie stoki, wprost nie sposob uwierzyc, ze w tym kraju ledwie 30 lat temu ludzie umierali z glodu. Etiopia bowiem ma wszystko, co potrzebne by stac sie spichlerzem Afryki. Tymczasem na targu w Harar sprzedaje sie sorgo (sic!!!) z wielkich workow z napisem "MADE IN USA, HUMANITARIAN AID, NOT FOR SALE" (ang. "wyprodukowano w USA. Pomoc humanitarna, nie na sprzedaz"), po lewej cale stosy pochodzacych z Europy ubran z drugiej reki, zapewne takze wziete z jakiegos miedzynarodowego programu pomocowego, sprzedaja sie po zupelnie sufitowych cenach jak swieze buleczki. Zas tuz obok owinieci w podarte szmaty zebracy wyciagaj reke po 1 birra (lokalna waluta), a w gorach Simien dzieci piszcza z radosci jak szalone, gdy podarowuje im pare welnianych skarpet i niepotrzebny mi juz polar.
Korupcja? Gospodarka cwaniaczkow? Totalny brak organizacji czy moze zwykle lenistwo? To zbyt proste odpowiedzi na pytanie dlaczego Etiopia nie potrafi wlasciwie rozdzielic docierajacej tu z calego swiata pomocy humanitarnej, dlaczego nie potrafi wykorzystac swoich ogromnych bogactw i potencjalu.
- Bo problem tkwi w mentalnosci. - mowi mi Etiopczyk, ktory na stale mieszka w Australii i z ktorym ucielam sobie pogawedke w oczekiwaniu az zakonczy sie trwajaca wieki naprawa autobusu. (A bylo tak: huk, trzask, rzucilo gwaltownie zelaznym olbrzymem na jakims wertepie i ten stanal natychmiast, a co sie zepsulo nikt nie byl w stanie stwierdzic - ale to juz zupelnie inna historia). - Chcemy zyc jak Europejczycy czy Amerykanie, ale nas na to jeszcze nie stac. Ludzie maja zebracza mentalnosc. Pomoc, ktora dostajemy od Zachodu nauczyla ludzi, ze mozna miec bez wysilku, tyle ze aspiracje sa dzis wyzsze niz kiedys, podobni jak oczekiwania. Tymczasem ludziom trzeba dac wedke, a nie rybe!
"Zebracza" mentalnosc Etiopczykow jest odczuwalna na kazdym kroku, na kazdym rogu ulicy. Praktycznie kazde pozdrowienie, kazda uliczna zaczepka konczy sie prosba o pieniadze. Najsmutniejsze jest to, ze prym w zebraniu wioda dzieci i to w sumie chyba wszystkie dzieci, nawet te ktorym "one birr" czy "one pen" nie sa absolutnie potrzebne. Zebrza bo tak robia wszystkie dzieci, bo tak sie nauczyly, bo za nic moga dostac to czy tamto. Turysci zas daja chetnie i hojnie sciskani za serce widokiem malych, zasmarkanych obdartuskow. Rosnie kolejne pokolenie "zebrakow", ktore w krainie miodem i mlekiem plynacej wyciagac bedzie reke po jednego birra.

1IMG_0101.jpg
Male uliczki starego Harar

W hotelu Tewodros w Harar spotykamy rodakow - Ize i Kamila, ktorzy na motorze przemierzaja swiat z Singapuru do Polski. (Ich wspaniala przygode mozna sledzic na www.singapore2poland.com). Po godzinach przegadanych przy piwie i lokalnym jedzeniu wspolnie wybieramy sie do starej czesci Hararu, ktora slynie z tego, ze na przestrzeni zaledwie 1km kwadratowego stloczonych zostalo az 368 uliczek. Prawdziwy to labirynt, po ktorym bladzi sie z wielka przyjemnoscia. Piekne slonce, robimy wiec mnostwo zdjec. W pewnym momencie jeden z licznie towarzyszacych nam dzieciakow zaczyna domagac sie pieniedzy za zdjecia. Kiedy kategorycznie odmawiamy zaczyna podjudzac przeciwko nam cala bande podobnych do niego maluchow.. Juz zadnego zdjecia nie pozwola nam zrobic, nawet domow czy ulic. Szarpia, szturchaja, wygrazaja i krzycza "one birr", "give money" i to z minami pelnymi triumfu, bo w grupie czuja sie silne. Poniewaz i te zabiegi nie przynosza skutku, przodujacy calej bandzie chlopiec bierze do reki spory kamien grozac mi, ze jesli natychmiast nie dam mu pieniedzy, to rzuci nim we mnie bez zastanowienia. Probuje nawet moich reakcji, zamachujac sie i pozorujac rzut. Radosc ma wielka z moich unikow i statysfakcje, ze mnie przestraszyl. I chociaz nie dalam mu nawet grosza, niesmak pozostal. A wszystko to dzialo sie na oczach licznych doroslych obu plci. Nikt nie zareagowal. Przeciez chlopiec w koncu mial racje, przeciez bogaci biali powinni dawac, zawsze tak bylo. Nie ma w tym nic dziwnego ze malec domaga sie tego, co mu sie nalezy.

Zachod nauczyl Etiopie zebrac i Etiopia zebrze na wszystkich poziomach, od dzieci po rzad, z zebrania uczyniwszy niestety sposob na przetrwanie.

Wysłane przez aidni 02:00 Kategoria Etiopia

Wyślij ten wpis.FacebookStumbleUpon

Spis treści

Komentarze

Dzieki Olus za ciekawe wiesci! Trzymam mocno kciuki za Twoja podroz i sle moc usciskow i wszystkiego naj!:)))

przez tereska

This blog requires you to be a logged in member of Travellerspoint to place comments.

Login