Travellerspoint Blogi z podróży

Burkina Faso postscriptum - NIGERYJSKI FILM

Moja trasa: wjazd 6.04, wyjazd 18.04, Fada n'Gourma - Ouagadougou - Bobo Dioulasso - Banfora

sunny 44 °C

NIGERYJSKI FILM

Fabuła jest prosta i całkowicie przewidywalna, a zaczyna tak.
W pięknym, eleganckim, bogatym domu mieszka nie mniej piękna, elegancka i bogata kobieta, właścicielka świetnie prosperującej firmy, wykształcona, zaradna, samowystarczalna. Ma w życiu wszystko, ale brakuje jej najważniejszego. Jak myślicie czego? No chyba nie jest trudno zgadnąć, oczywiście że miłości! Ma w życiu wszystko, a jednak pozostaje pewien niedosyt, jest szczęśliwa, ale nie do końca, niepełnie tak jakoś i chociaż otacza ją zbytek i materialne wygody wszelakie, smutek zakrada się do jej życia i wypełnia jej samotne wieczory. Nic jednak nie trwa wiecznie, więc i ciążąca jej samotność musiała się pewnego dnia skończyć... i skończyła się, gdy owa piękna dama zdecydowała się zatrudnić kierowcę do swojego nowego mercedesa prosto zza salonowej szyby, model oczywiście najnowszy i najbardziej ekskluzywny. Wtedy też zaczęły dziać się rzeczy dziwne i niecodzienne. Ktoś, pod jej nieobecność, nieoczekiwanie pozmywał stertę brudnych naczyń, ktoś zrobił pranie i wszystko nienagannie wyprasował, ktoś podlał kwiaty, odkurzył, zamiótł i wyczyścił. Na próżno głowiła sie nasza bohaterka, komu zawdzięcza tę pomoc, kto po kryjomu wszystko to zrobił i w jakim celu. Prawda wyszła w końcu na jaw w całej swej oczywistości, acz ku zaskoczeniu bohaterki, gdy pewnego dnia zachorowała i z wysokiej gorączki straciwszy przytomność, otworzyła oczy w szpitalnej sali, pięknie przystrojonej kwiatami. U swojego boku zaś ujrzała nie kogo innego, jak nie tak znowu dawno zatrudnionego kierowcę. Ten zaś głęboko patrząc jej w oczył położył swą dłoń na jej dłoni.
Moment kulminacyjny filmu! W autobusie Rakieta relacji Banfora - Bobo Dioulasso cisza zapadła całkowita. W telewizyjny ekran zapatrzeni są wszyscy pasażerowie. Młodzi i starzy, duzi i mali, bogaci i biedni. W rzędzie obok szeroko usta otworzyła kilkunastoletnia mama, okrutnie wychudzona, z zapadniętymi policzkami i podkrążonymi, dziecięcymi jeszcze oczami, z wyschniętej piersi karmiąca równie wychudzone niemowlę, którego skóra marszczy się i zwija, bo za mało jest na maleństwie ciałka by miała do czego przylgnąć. W ekran zapatrzył się także jej mąż - Tuareg (koczownicze plemię pustyni) w wydatnym turbanie, od swej małżonki starszy o lat śmiało kilkadziesiąt. Przerwali swoje narady dwaj nienagannie ubrani, poważni panowie siedzący przede mną, odłożyli komórki, pozamykali skórzane teczki. Mój sąsiad, młody, początkujący aktor marzący o wielkiej karierze, zamarł w bezruchu. Umilkły wszelkie chrząkania, siorbania, ciamkania, kaszlnięcia i inne odgłosy, cisza zapadła zupełna jak makiem zasiał i nikt nie śmiał jej zmącić. Nigeryjskie kino zjednoczyło w naszym autobusie wszystkie klany i plemiona silną więzią ciekawości.
Chwila napięcia, wstrzymane oddechy i oto już nasz filmowy kierowca przyznaje się do wszystkiego, do pomytych garnków, wypranych ciuszków i podlanych kwiatków, a w końcu przyznaje się także do miłości, która całkowicie zawładnęła jego sercem, gdy tylko po raz pierwszy ujrzał swoją pracodawczynię. Zaskoczenie bohaterki jest ogromne, widzów zdecydowanie mniejsze. Kilka ujęć wyraziście malujących się emocji na twarzach aktorów, najazd kamerą na wypełniające się łzami oczy bohaterki, na drgające w przejęciu usta bohatera... Westchnienie ulgi przebiega przez autobus. Na ekranie pocałunek!
Dalej rzeczy toczą się sielsko i anielsko. Za sprawą swej narzeczonej, kierowca szybko przestaje być kierowcą i staje się dyrektorem. Widzimy go jak siedzi wygodnie w przepastnym, dyrektorskim fotelu, rozbija się mercedesem, wysyła e-maile z nowiutkiego laptopa. Ale to szczęście nie może trwać wiecznie, bo inaczej nie byłoby przecież filmu. To szczęście brutalnie burzy, znienacka na drobiazg rozbija i wniwecz obraca wypadek, z którego nasza bohaterka ledwo uchodzi z życiem. Chociaż wspaniali lekarze, we wspaniałej klinice robią co w ich mocy, bohaterka nasza na zawsze już przykuta będzie do inwalidzkiego wózka, a co gorsza w Afryce, nigdy nie będzie mogła mieć dzieci. Jest rozpacz na ekranie, jest smutek i żal i wielkie zatroskanie na twarzach pasażerów. Początkowo były nasz filmowy kierowca, a teraz już bogaty biznesmen, wspiera swą narzeczoną w tym bólu i nieszczęściu, ale ich drogi rozchodzą się coraz szybciej, szybciej i szybciej. W kolejnej scenie, w rozmowie ze swym najlepszym przyjacielem, nasz bohater wyznaje mu całą miażdżącą prawdę, prawdę o swoim romansie z najlepszą przyjaciółką swej niedoszłej żony, romansie, którego owocem ma być dziecko.
Ludzie łapią się za głowę i wymieniają między sobą grymasy niezadowolenia, dezaprobaty i oburzenia. Gdzieś z końca autobusu dobiegają czyjeś nagłos wykrzykiwane emocje, czyjeś spontanicznie wyrażone, pasażerskie potępienie.
Tymczasem nasz bohater nie słucha rad swojego przyjaciela, ironią zbywa jego ostrzeżenia, jego ostre słowa i nieskrywaną pogardę dla swojego niecnego postępku. Jeszcze tego samego dnia mówi o wszystkim swej niedoszłej narzeczonej, swej niegdysiejszej wielkiej miłości.
- Nie możesz mi tego zrobić! - wykrzykuje przez łzy nasza bohaterka, szarpiąc się za włosy wymownie - Nie możesz mnie zostawić teraz, kiedy tak bardzo cię potrzebuję! Nie możesz!
- Owszem mogę - mówi oschle i z lodowatym wyrafinowaniem nasz łotr bohater - Będę ojcem i poślubię matkę mojego dziecka.
- Wybaczę ci tę zdradę, wybaczę! - błagalnym tonem nawołuje zrozpaczona kobieta, wyciągając ku niemu ręce i całkowicie już tonąc we łzach - Tylko nie zostawiaj mnie proszę!
- Przykro mi - pada oschła odpowiedź.
- Ty łotrze! - teraz złość bierze górę nad rozpaczą naszej bohaterki, a błaganie przeradza się natychmiast w furię, histerię i krzyk przeraźliwy - Dałam ci wszystko! Kim byłbyś beze mnie?! Ze zwykłego kierowcy stałeś się dyrektorem, dzięki mnie i tylko mnie, a teraz mnie zostawiasz?!
- Przykro mi - mówi po raz kolejny nikczemnik ex-kierowca i zamyka za sobą drzwi z trzaskiem.
Ponura muzyka sączy się z głośników, czarne chmury zbierają się nad bohaterami filmu, tragedia jakaś wisi w powietrzu, coś złego niechybnie musi się wydarzyć, nie da rady inaczej. Tragedia być musi, pewne to jak w banku.

Kościół piękny i goście wszyscy piękni i ksiądz piękny i ołtarz piękny i państwo młodzi też bardzo piękni. W nigeryjskim filmie wszystko po prostu musi być piękne i jak najbardziej odległe od afrykańskiej rzeczywistości. Piękność ta jest aż tak przesadna, tak wszędobylska i tak wyjaskrawiona, że aż komiczna i groteskowa. Nikomu jednak nie jest do śmiechu, kiedy takie historie jakieś straszne kotłują się na ekranie.
- Ogłaszam was zatem mężem i żoną w imię Boga, a jeśli kto przeciwny jest waszemu małżeństwu niech powie to teraz lub zamilknie na wieki - mówi uroczyście piękny ksiądz filmowy.
Wśród całkowitej ciszy, która zawisła nad zebranymi w świątyni jak ciężka kurtyna, nie powstaje nikt, nie padają niczyje słowa, nikt nie protestuje, nikt nawet nie tupnie nogą. Nagle strzał i świst kuli w powietrzu. Łotr, nikczemnik ex-kierowca pada na ziemię zalany krwią. Na ekranie przerażone oczy świeżo upieczonej małżonki, zdjęte trwogą oblicza gości.
Kto strzelił? Kto porwał się na ten szaleńczy czyn?... Nie dowiem się nigdy, nie dowiedzą się pewnie też moi współpasażerowie. Oto zajechaliśmy szczęśliwie do Bobo Dioulasso, kierowca naszej Rakiety wyłączył silnik i telewizor zgasł.
Przechodzę między rzędami, kierując się ku wyjściu i śmieję się sama do siebie, ubawiona po pachy tą nigeryjską, filmową produkcją. Jeden z pasażerów zagaduje mnie z uśmiechem:
- Cieszy się pani? Ja też się cieszę, należało się łotrowi za jego haniebne zachowanie!

IMG_4028_bis.jpg
moje stopy po spacerku w Ouagadougou (to jest brud nie opalenizna)

Wysłane przez aidni 11:27 Kategoria Burkina Faso

Wyślij ten wpis.FacebookStumbleUpon

Spis treści

Bądź pierwsza(y) komentując ten wpis.

This blog requires you to be a logged in member of Travellerspoint to place comments.

Enter your Travellerspoint login details below

( What's this? )

If you aren't a member of Travellerspoint yet, you can join for free.

Join Travellerspoint